Written by in GadżetySierpień 14th, 2013

na rogu nordau i wall street

Czy o historii izraelskiej firmy hi-tech można opowiadać ciekawie i zajmująco? Historie wielkich biznesów często okraszone są fajerwerkami i niespodziewanymi zwrotami akcji, szczególnie, kiedy za adaptację scenariusza bierze się Hollywood. Roni Einav w książce Na rogu Nordau i Wall Street udowadnia jednak, że o interesach można mówić całkiem ciekawie.

Oczywiście książka ma swoje słabe momenty – autobiografie, którą w istocie jest Na rogu Nordau mają klasyczną konstrukcję, która zakłada przedstawienie bohatera od najmłodszych lat. Czytelnik zmuszony jest zatem czytać o rodzinie Einava, o tym, jak stresował się przed pierwszą randką czy też o relacjach rodzinnych. W zamyśle miało to z pewnością być próbą związania czytelnika z bohaterem, w praktyce jednak wyszło… średnio.

Nie można jednak powiedzieć, że książka jako całość jest nieciekawa – fragmenty, które dotyczą działalności biznesowej Izraelczyka czyta się z naprawdę dużym zainteresowaniem. Szczególnie, że jego przedsiębiorstwo nie kroczyło tylko i wyłącznie po drodze usianej płatkami róż, ale przede wszystkim wielokrotnie kaleczyło się o kolce. Na drodze do sukcesu stały przede wszystkim niechętne osobie Einava jednostki, które łączy jedna kwestia – w pewnym momencie Einav podał im pomocną dłoń, przez co wielokrotnie później cierpiał. Wiele miejsca bohater książki poświęca swojemu sąsiadowi, który zafundował mu kilka wizyt w międzynarodowych sądach oraz wspólnikowi, współpraca z którym również doprowadziła do procesów sądowych. Ogólnie zaś po przeczytaniu książki można odnieść wrażenie, że Roni Einav był nieskończenie dobrym człowiekiem, który zawsze kierował się swoim szlachetnym sercem, a źli ludzie i okoliczności sprawiły, że sukces odniósł później, niż powinien.

Oczywiście każdy czytelnik wie, że takich osób na świecie nie ma – i pan Einav prawdopodobnie również nią nie jest. Czy warto zatem oszukiwać w tym względzie czytelnika? Nie jestem do końca przekonany. Jedna z najlepszych autobiografii, jakie czytałem w ostatnim czasie dotyczyła osoby publicznej z zupełnie innych kręgów, niemniej była prawdziwa. Prawdziwa przez to, że autor ukrywał niewiele – przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Podział na dobrych i złych nie był jednak tak wyraźny, a sam główny bohater książki często winę za niepowodzenia brał na siebie.

Wspominam o tym, bowiem tamtą książkę czytało się o wiele lepiej – co wcale nie oznacza, że Na rogu Nordau była lekturą złą – przeciwnie, nie była jednak prawdziwa, a chyba o to chodzi w autobiografiach. Osobne zaś słowo należy się osobom odpowiedzialnym za polski przekład – dawno w oficjalnym wydawnictwie nie widziałem tylu literówek.

Niemniej jednak jeśli książka z różnych względów wpadnie Wam w ręce, przeczytajcie – mimo wszystko warto.


Tags: , , ,

One Response to “Na rogu Nordau i Wall Street – lektura ciekawa, ale…”

  1. Reply
    Sierpień 21st, 2013

    anty nordau

    A ja nie podzielam optymizmu autora – w mojej ocenie książka jest dość nudna i pretensjonalna, chociaż stara się udawać twór ciekawy. Główny bohater kreuje samego siebie na obrońcę uciśnionych i człowieka kryształowego, a sami wiemy, ze takich nie ma, więc trąci fałszem.

It's Your Turn. Say Something!

Latest News From

Laptop do gier – na co zwrócić uwagę?

Czerwiec 8th, 2016
Written by

Co przyniesie era post-PC?

Maj 6th, 2016
Written by

Jaki czajnik elektryczny kupić?

Luty 3rd, 2016
Written by