Written by in Social mediaLipiec 28th, 2015

Dorasta powoli pierwsze pokolenie w całości zanurzone w rzeczywistości cyfrowej, dla których pierwsze kroki były równoznaczne z wejściem do Internetu. Także ludzie, którzy dorastali w latach popularyzacji światowej sieci, wytworzyli prawdziwe oceany informacji, które składają się na ich osobowość na równi z namacalnym wytworami ich codziennego życia. Co jednak gdy jego linia zostaje przerwana, co dzieje się z całą tą masą danych, zdjęć, tekstów i wypowiedzi?

Cyfrowy duch

Sytuacja ta po raz pierwszy miała miejsce po dopuszczeniu użytkowników zewnętrznych do tworzenia spersonalizowanego dostępu do zasobów sieci, jednak na dobre stała się paląca po popularyzacji personalnych stron internetowych i blogów. Początkowo przepisy były dość jasne – wszystko co znajduje się na serwerze, udostępnianym za darmo użytkownikom, należy do właściciela przestrzeni. Wiązało się to z całkowitym przeniesieniem praw na operujących serwisy, z czasem jednak podejście do wytworzonego i udostępnianego materiału w sieci zmieniło się. Na pewno rozwiązanie tego problemu wymusiła popularyzacja serwisów społecznościowych, które co do zasady na celu mają zaangażowanie użytkownika i uczynienie z jego prywatnego życia publicznej sprawy.

Jak więc należy traktować istniejącą w Sieci aktywność człowieka po jego śmierci, jeśli wyszło ona spoza działalności publicznej w sferę prywatną? Czy należy jej się taki sam szacunek jak i samemu człowiekowi? Czy w końcu ochrona pośmiertnej prywatności rozciąga się także na nasze cyfrowe dokonania?

Ciemna dolina Internetu

Wbrew pozorom sprawa nie jest do dziś rozwiązana. Na szczęście, co prawda w nieszczęściu, ale jednak, obecnie serwisy społecznościowe „ucywilizowały” swoje podejście do przypadków śmierci użytkowników. Najpopularniejszy z nich, Facebook, ma na tyle doświadczenia w zajmowaniu się tą smutną sprawą, że wykształcił całą procedurę, pozwalającą członkom rodziny na przejęcie konta byłego użytkownika i pożegnanie się z jego znajomymi, a następnie skasowanie całej informacji. W tym miejscu uwaga – amerykańska korporacja nie usuwa żadnych danych do końca na taki wniosek, jedynym sposobem na całkowite wyczyszczenie historii jest zwrócenie się z prośbą o przekazanie całości materiałów zgromadzonych przez firmę na fizycznym nośniku i następnie na ich podstawie zwrócenie się o usunięcie całego śladu aktywności.

Idąc dalej tym tropem, Facebook wprowadził opcję „cyfrowego testamentu”, który automatycznie usuwa po pewnym okresie czasu całą zawartość naszego konta. Podobną instytucję wprowadza Google, inny gigant z branży IT. Wbrew pozorom jest to dobre rozwiązanie, ponieważ istnienie tego materiału oznacza, że może on również wpaść w niepowołane ręce.

W dzisiejszych czasach, gdy ciągnący się za nami niczym ławica ślad cyfrowy, obskubywany przez bezwzględnych naciągaczy, a Internet staje się coraz bardziej namacalną, cyfrową codziennością, musi myśleć o swoim wirtualnym jestestwie również gdy nas zabraknie. Ponura perspektywa, ale przyszło nam żyć w ciekawych czasach.


Tags: , , ,

It's Your Turn. Say Something!

Latest News From

Laptop do gier – na co zwrócić uwagę?

Czerwiec 8th, 2016
Written by

Co przyniesie era post-PC?

Maj 6th, 2016
Written by

Jaki czajnik elektryczny kupić?

Luty 3rd, 2016
Written by